JeZuSkA
JeZuSkA.blog.interia.pl
Notki
2006-12-31

KOCHAJMY ZWIERZETA I NIE TYLKO JE!! PONIEWAZ TE NIEWINNE, BIEDNE STWORZENIA SA NICZEMU WINNE. ZAPOBIEGAJMY PRZEMOCY, BO JUZ TAK DLUZEJ NIE MOZE BYC. JAK ZOBACZYCIE ALBO USLYSZYCIE WOLANIE O POMOC CZLOWIEKA,MALEGO DZIECKA,  PISKI JAKIEGOS ZWIERZECIA  Z NAPRZECIWKA LUB OKOLICY, KTORY JAKIS DUPEK ZNECA SIE NAD NIMI. NATYCHMIAST ZADZWONCIE NA POLICJE, ONI JUZ BEDA WIEDZIELI CO Z TYM GOSCIEM ZROBIC. TAKI GNOJ MOZE NAWET DOSTAC ZA TAKIE TRAKTOWANIE DOZYWOCIE.

JAK ZOBACZYLAM TE ZDJECIA TO AZ SIE POPLAKALAM:-( TYCH LUDZI BYM ZABILA, ZA HUJI BYM POSZLA SIEDZIEC ALE Z MYSLA ZE TE DEBILE NIC JUZ NIE ZROBIA. JAK NIE ONI TO ZAS INNI BEDA TO ROBIC... NIC JUZ NIE PORADZIMY NA TO ZE TAKI SWIAT JEST POJEBANY.

DOLANCZAM DO TEGO WIERSZYK!


Czekać I krwawić


Mam uczucie jakby nienawiść rosła we mnie...
Uklęknij niżej i oczyść z liści kamień...
Zastanawiam się czego nie możesz zobaczyć...
Wewnątrz mojej muszli, czekam i krwawię
...

Żegnaj

Uderzam z przerwami w dachókę, światło jest jaśniejsze tym razem
Wszystko jest 3D bluźnierstwem
Moje oczy ja czerwono-złote, moje włosy stoją dęba
To nie jest sposób, obraz mnie
Nie mogę zapanować nad trzęsieniem się
Jak do diabła dostałem się tu??
Coś z tym, tak bardzo źle....
Śmieje się na głos, chciałbym tego nie lubić
To jest sen czy pamięć

Wynocha z mojej głowy, nie potrzebuje tego!
Dlaczego nie widzę tego??
Jestem ofiarą - Manchurian Candidate
Widziałem sprawiedliwość
Robiąca mój mózg wzniosłym i zabierającym mój oddech

Żegnaj!!

Nie nauczyłeś się rzeczy
Nie zmieniłem rzeczy
Moje ciało było w moich kościach
Ból zawsze był wolny

Mam uczucie jakby nienawiść rosła we mnie...
Uklęknij niżej i oczyść z liści kamień...
Zastanawiam się czego nie możesz zobaczyć...
Wewnątrz mojej muszli, czekam i krwawię....

I to czeka na ciebie!!
 


Dwulicowość / Podwójnośc


Wpycham sobie palce do oczu
to jedyna rzecz,
która powoli zatrzymuje ból
ale tworzą ją wszystkie rzeczy,
które muszę znieć
Jezu , to się nigdy nie kończy
To działa wewnątrz
jeśli ból będzie trwał?
AAAAAAAAAAAAH !

Krzyczałem gdy wyprówałem sobie żyły
czekałem gdy mój czas przemijał
Życie z wielkim przeznaczeniem , jest wszystkim co teraz robie
pragnąłem tego
pieprzylem to(?)
zapomnialem o jednym malym fakcie
NIE MOŻESZ ZABIĆ TEGO , CZEGO NIE STWORZYŁEŚ

Powiem , co mam do powiedzenia
i wtedy obiecuję , że odejdę
ale nie mogę obiecać , że bedziesz cieszyc sie hałasem
myślę , że na koniec zostawiłem to , co najlepsze
moja przyszłośc wydaje się być jedną wielką przeszłością
Wyśmiałaś mnie bo nie pozostawiłaś mi wyboru

Wpycham sobie palce do oczu
to jedyna rzecz,
która powoli zatrzymuje ból
jeśli ból będzie trwał?
Nie zniosę tego

Odciągnij mnie do tyłu
lub oddziel skórę od kości
zostaw mi wszystkie części
wtedy możesz mnie zostawić
powiedz mi , że rzeczywistośc jest lepsza niż sen
ale ja znalazłem wyjście z tej trudnej sytuacji
NIC NIEJEST TYM , CZYM SIĘ WYDAJE !

Wpycham sobie palce do oczu
to jedyna rzecz,
która powoli zatrzymuje ból
ale tworzą ją wszystkie rzeczy,
które muszę znieć
Jezu , to się nigdy nie kończy
To działa wewnątrz
jeśli ból będzie trwał?
Nie zniosę tego !

wszystko co mam,
wszystko co mam to obłąkanie
wszystko co mam,
wszystko co mam to obłąkanie
Wszystko co mam,
Wszystko co mam to obłąkanie
Wszystko co mam,
Wszystko co mam to obłąkanie

Wpycham sobie palce do oczu
to jedyna rzecz,
która powoli zatrzymuje ból
ale tworzą go wszystkie rzeczy,
które muszę znieć
Jezu , to się nigdy nie kończy
To działa wewnątrz
jeśli ból będzie trwał?
NIE ZNIOSĘ TEGO !


2006-12-31
ojego psa!!
A preciez wcale tak nie musi byc!! To od Ciebie zalezy jak wychowasz swojego psa!!
2006-12-31
















































































































































































































































































2006-12-31
















2006-12-31
Ten szczeniak okolo 3 miesiecy, jak moja Sarcia... teraz foty bez komentarzy


2006-12-31
Jakie to szczescie byc labradorem? a no wielkie, ta rasa slynie z lagodnego usposobienia i dzieki temu nikt nigdy nie bedzie robil labradorowi wody z mozgu i nikt nie bedzie go maltretowal jak pitbulla...Ten szczeniak ma okolo 3 miesiecy, jak moja Sarcia... teraz foty bez komentarzy:
2006-12-31
Przepraszam was bardzo ale musialam zrobic taka notke poniewaz ludzie sa bardzo pojebani z tego wzgledu ze tak traktuja nieczmu winne biedne zwierzeta :-(.


Najlepszy czworonozny przyjaciel czlowieka? Nie, nie lozko - PIES! Ile radosci potrafi dac zwykly Burek przynoszac pod nogi stara zabawke. Jak potrafi pocieszyc kladac glowe na kolanie i wpatrujac sie w oczy wlasciciela. Ja mam psa od miesiaca... napewno jest mu u mnie dobrze, ma wszystko czego potrzebuje... Mial, a wlasciwie miala szczescie... Moja Sarcia (bo tak sie wabi) miala szczescie urodzic sie labradorem...

2006-12-26
Specjalny Anioł

Przeczytaj uważnie do końca strony, nie zatrzymuj się na krok dopóki nie zobaczysz, że rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają

Dwa podróżujące anioły zatrzymały się na noc w domu bogatej rodziny.
Rodzina była niegrzeczna i odmówiła aniołom nocowania w pokoju dla gości,
który znajdował się w ich rezydencji. W zamian za to anioły dostały miejsce w małej, zimnej piwnicy.
Po przygotowaniu sobie miejsca do spania na twardej podłodze, starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i naprawił ją.
Kiedy młodszy anioł zapytał dlaczego to zrobił, starszy odpowiedział,
"Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają."



Następnej nocy anioły przybyły do biednego, ale bardzo gościnnego domu farmera i jego żony,
by tam odpocząć. Po tym jak farmer podzielił się, resztą jedzenia jaką miał,
pozwolił spać aniołom w ich własnym łóżku, gdzie mogły sobie odpocząć.
Kiedy następnego dnia wstało słońce, anioły znalazły farmera i jego żonę zapłakanych. Ich jedyna krowa,
której mleko było ich jedynym dochodem, leżała martwa na polu.
Młodszy anioł, był w szoku i zapytał starszego anioła: "Jak mogłeś do tego dopuścić ?".
"Pierwsza rodzina miała wszystko i pomogłeś im" - oskarżył.
"Druga rodzina miała niewiele i dzieliła się tym co miała, a ty pozwoliłeś, żeby ich jedyna krowa padła".


"Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają" - odpowiedział starszy anioł.
"Kiedy spędziliśmy noc w piwnicy tej rezydencji, zauważyłem że w tej dziurze w ścianie było schowane złoto.
Od czasu kiedy właściciel się dorobił i stał się takim chciwcem niechętnym do tego by dzielić się swoją fortuną,
w związku z czym zakleiłem tą dziurę w ścianie, by nie mógł znaleźć złota znajdującego się tam."

"W noc, która spędziliśmy w domu biednego farmera, Anioł Śmierci przyszedł po jego żonę.
W zamian za nią dałem mu ich krowę.
Rzeczy nie zawsze są takie na jakie wyglądają."

Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko odchodzą...

Niektórzy ludzie stają się naszymi przyjaciółmi i zostają na chwilę...zostawiając piękne ślady w naszych sercach...

i nigdy nie będziemy dokładnie tacy sami bo zawarliśmy nowe przyjaźnie!!!


Wczoraj jest historią. Jutro jest tajemnicą.
Dziś jest darem.


To jest specjalny Anioł Stróż... wyślij tą wiadomość do swoich znajomych ...



Ktoś potrzebuje Ciebie byś mógł wysłać mu tę wiadomość. 


2006-11-09
Dla nieszczęśliwie zakochanych

Wyobraź sobie że jesteś w pokoju. Stoisz na środku i rozglądzasz się dookoła. Wzdłuż ścian stoją puste regały i szafki. Nie ma żadnych okien, ściany są obite boazerią. Jedynym źródłem światła jest świeczka,która stoi na stole tuż obok ciebie. masz to? postaraj się dotknąć stołu, poczuć zapach drewna, ciepło świecy. Teraz przypomnij sobie tę chwilę gdy ją/go poznałeś/aś. Na pewno masz ją w pamięci. Wyobraź sobie że stoisz obok z aparatem fotograficznym. Robisz zdjęcie. Nagle w pokoju pojawia się to zdjęcie i rama. Oprawiasz fotografię i kładziesz ją na półce. Teraz przypomnij sobie pierwsze spotkanie sam na sam. I znów stoisz z boku, tym razem z kamerą. Nagrywasz wszystko. Taśma pojawia ci się w rękach. Powoli kładziesz ją na półce. Teraz po kolei przypominasz sobie wszystkie sceny związane z nią/nim, które najbardziej zapadły ci w pamięci. Pierwszy pocałunek, widok jej /jego ślicznych oczu . Fotografujesz i nagrywasz. Odkładasz na półkę. Przypominasz sobie jej/jego zapach. Łapiesz go w butelkę i szczelnie zamykasz korkiem. Odkładasz na półkę. Nagrywasz piosenkę, przy której tańczyliście godzinami wtuleni w siebie. Odkładasz kasetę na półkę. WSZYSTKIE inne mniej ważne chwile, wspomnienia, odczucia. wrzucasz do jednego worka i zawiązujesz. Kładziesz worek na stole. I nagle ona/on pojawia się przed tobą. Żegnasz się z nią/nim, całujesz ostatni raz. Gasisz świeczkę i Wychodzisz przez drzwi. Zamykasz je Zamykasz je na kłódkę. Jedną, drugą. Zakopujesz klucz, drugi wrzucasz do oceanu, trzeci połykasz. Zadowolony/a wracasz do siebie, do domu, do przyjaciół. Teraz gdy tylko o niej/nim pomyślisz, widzisz te drzwi i tą kłódkę. Gdy ją/go spotkasz gdzieś na ulicy widzisz drzwi i kłódkę. Czujesz wobec niej/jego tylko obojętność. Wszystko co kiedyś czułeś zostało w tamtym pokoju. Tego już nie ma w tobie. Klucza już nie masz, a oddzielają was drzwi i kłódka.
2006-11-01

1listopad 2006 15:30
Nie wiem ile snułam się tym korytarzem. Już na początku tego przeklętego tunelu odnalazłam płonącą pochodnię. Dzięki temu czułam się trochę pewniej. Mimo wszystko wolałabym jednak nie widzieć drogi... Wszędzie było mnóstwo robactwa, włosy zaplątywały mi się w korzenie drzew, potykałam się o ludzkie szczątki!
Po krótkim czasie zrozumiałam, że zabłądziłam. Wiedziałam, ze jeśli nawet uda mi się znaleźć wyjście, to znajdę się w zupełnie innym miejscu niż spodziewałam się, na pewno nie wyjdę tędy, którędy weszłam. Ta myśl napawała mnie strachem.
Trudno oddychało się mokrym powietrzem, czułam ucisk na klatkę piersiową. Już myślałam, że zasłabnę lub zwymiotuję, kiedy nagle płomień pochodni zatańczył. Wbiłam w niego wyczekująco wzrok. Wtedy powiew rześkiego powietrza otulił mą twarz i lekko wzburzył włosy.
Zaczęłam biec w tamtym kierunku. Co z tego, że ogień zgasł, że się przewróciłam. Było mi także obojętne to czy na dworze jest jeszcze ciemno, czy już nie. Chciałam się tylko wydostać.
Wyjście było czymś zastawione. Delikatne smugi słabego światła padły na moją postać i już wiedziałam, ze jest noc. Z całej siły naparłam na przeszkodę, ta drgnęła i ustąpiła. Byłam naprawdę pod wrażeniem swojej siły, ponieważ okazało się, ze ruszyłam ogromny głaz.
Wylądowałam w lesie. Teraz mogłam swobodnie oddychać. Czułam się bezpiecznie.
Szybko odstawiłam kamień na swoje miejsce i zaczęłam biec. Pejzaż rozmywał się, niebo stało się po prostu migoczącą czernią - tak szybko przemieszczałam się. Zwinnie omijałam strumienie i drzewa, tak, jakbym wcześniej nie robiła nic innego. Płoszyłam zwierzęta. Mgła otaczała mnie i pierzchła.
Ciągle towarzyszył mi mnogi szept.
- Tak, biegnij Letasho. Biegnij póki starczy ci sił.
Zapragnęłam zrzucić z siebie ubranie i oddać się dzikiemu tańcowi, wśród akompaniamentu głosów lasu. Coś wewnątrz mnie mówiło, że tak powinno być, że ten pogański nawyk jest dobry. Gdyby tylko rozpalić ognisko...
Raptownie zatrzymałam się. Poczułam znajomy i jakże przyjemny zapach, usłyszałam słabe bicie serca. Zaczęłam się skradać, jak drapieżnik polujący na ofiarę, podążającym jej tropem, aż doszłam do wielkiego dębu. U jego podnóża odkryłam zawiniątko. W zwyczajny worek na śmieci było owinięte dziecię.
Poczułam nagły skurcz żołądka, aż jęknęłam. Wzięłam dziewczynkę na ręce. Mała natychmiast do mnie przylgnęła, szukając ukojenia i miłości, której ktoś jej poskąpił. Była okropnie głodna, przemarznięta. Śmierć już czaiła się obok, niewinnie bawiąc się kosą. Spojrzałam w małe zielone, umęczone oczka.
- Skrócę twoje cierpienie...
Ale wiedziałam, ze to chodzi tylko o mnie, o nasycenie głodu. Niech będzie przeklęty ten, kto porzucił to biedne stworzenie. Przyciągnęłam maleństwo do swoich ust. Wtedy zaatakowały mój umysł, niczym błyskawice, obrazy, które z trudem wychwytywałam. Rudowłosa kobieta, lochy, dziecko. Dziecko... Śmierć, ból! Szybkie przeskoki wizji prawie zwaliły mnie z nóg. A potem ten rozdzierający krzyk:
- Nie! Tylko nie moje dziecko!
Bezwładne ciałko wypadło mi z rąk. Nie potrafię nawet opisać, co wtedy czułam. Zdrada, ból, żal i nienawiść. Byłam roztrzęsiona. Znów widziałam wyraźnie, ale ten ból rozdzierający moje serce był nie do zniesienia. Wydałam z siebie ochrypły krzyk i puściłam się w szaleńczy bieg.
Wszystko zatraciło swoje kształty, świat stał się tylko bezkształtną masą barw. I dobrze! Niech wszystko przepadnie.
Nagle wszystko jakby się rozpłynęło. Zatrzymałam się. Przez środek lasu przebiegała asfaltowa droga. Wycierając łzy rozejrzałam się. Ale nie widziałam świateł miast, nie słyszałam ich zgiełku. Tylko ta straszliwa cisza, nawet szepty ustały. Byłam gotowa upaść na kolana i dokonać swego żywota tutaj, ale wtedy coś oślepiło mnie.
Uskoczyłam pojazdowi z drogi, a ten zatrzymał się. Z auta wyjrzała głowa, która przez chwilę przyglądała mi się badawczo. Obrzydzenie i zdziwienie ustąpiło miejsca radości i zaintrygowaniu.
- Melody? To ty?
Melody! Już druga osoba tak mnie nazwała! Jestem uratowana.
- To ja... Rety! Jak się cieszę, że cię widzę!
- Czy wszystko w porządku? Bo nie wyglądasz najlepiej.
- Nie, właśnie nie. Musisz mi pomóc. Podwieziesz mnie?
Wyszczerzył się do mnie i pokiwał głową. Szybko usiadłam obok niego. I ruszyliśmy.
Co chwila oglądałam się za siebie, ale wyglądało na to, że albo jeszcze nie rozpoczęli pościgu albo już dawno ich zgubiłam. Ścisnęłam poszewkę od poduszki i wygodniej zapadłam się w siedzeniu. Obrzuciłam chłopca wdzięcznym spojrzeniem.
Miał wspaniałe, bursztynowe, wielkie oczy, które lśniły jakoś dziwnie. Otoczone były siniakami i lekko zapuchnięte. Kruczoczarne włosy były skołtunione i sięgały mu linii szczęki. Usta, teraz delikatnie rozchylone, były wąskie. Idealne do namiętnych pocałunków. Delikatna, jakby chłopięca twarz, twarz anioła. Nie, twarz upadłego anioła.
Wnioskowałam też, ze jest wysoki i ma nawet przyzwoitą budowę ciała. Zrobił na mnie wielkie wrażenie.
Zobaczył, że się gapię i tylko uśmiechnął się. Ach, cóż to był za uśmiech!
Jak w spowolnionym tempie odwróciłam wzrok i wyjrzałam przez okno. To zabawne, ale ja potrafię się przemieszczać jeszcze szybciej niż ten samochód.
- Podziwiam cię za to, ze tak długo wytrzymałaś z Damianem, ale żeby od razu uciekać do lasu? To do ciebie nie podobne.
Niestety ja nie wiem, co jest do mnie podobne, a co nie. Nie patrząc na niego odpowiedziałam:
- To nie tak. Wstąpiłam do jakiejś sekty. Ponakładali mi głupstw do głowy. Jednak nie we wszystkim się z nimi zgadzałam. Dlatego uciekłam. To było straszne, nie chcę o tym mówić.
Nie wiem skąd, ale wiedziałam, ze kiwnął głową.
Wtedy stało się coś dziwnego. Usłyszałam jego głos, mimo iż nie poruszał ustami. Kątem oka obserwowałam go.
- Przestań się tam gapić i skup na drodze! To jej kolejny wyskok, nie przejmuj się. Przestań tam patrzeć!
A więc potrafię również czytać w umysłach śmiertelników! Moje moce są wszechstronne. Od razu zorientowałam się, ze muszę się skupić aby usłyszeć jego myśli. On sam też nie był ciągle dla mnie otwarty. Czy tak samo jest z wampirami?
Żeby ułatwić mu zadanie, przerwać jego męki i nie narażać nas oboje na wypadek samochodowy zasłoniłam obnażony biust. Na jego twarzy pojawił się wyraz ulgi i lekko się zarumienił.
W radiu leciała jakaś piosenka. Mocne, gitarowe uderzenia przyjemnie drażniły moje uszy. Czułam wibrację powietrza, podniecało mnie to. Spojrzałam na chłopaka. Wyglądało na to, ze on widzi to zupełnie inaczej, nawet tego nie odczuwa. Roześmiałam się w duchu. A więc i moje zmysły są lepiej rozwinięte. Czyżbym była lepszym stworzeniem? Ale wtedy wróciła wizja tego młodzieńca z blizną, którego zabiłam jako pierwszego i to małe dziecko, którego krew jeszcze krąży po moim organizmie i ogrzewa mnie. Zasępiłam się.
W dodatku dowiedziałam się, gdzie zmierzamy i wcale nie spodobał mi się ten pomysł. Nie mogłam tak po prostu wrócić do domu, nie w takim stanie, nie teraz. Byłam świeżo upieczonym wampirem, w dodatku straciłam pamięć. Tabula raza. Mogłabym im wszystkim wyrządzić krzywdę.
Co, wejdę i powiem: Ach, witajcie! Szkoda, że was nie pamiętam. Nie martwcie się o mnie, jestem tylko wampirem. A me imię to Letasha. Obiecuję, że was nie zjem w nocy. Nie, nie będę straszyć sąsiadów.
Musiałam coś wymyślić. Zagłębiłam się w umyśle chłopaka, co wcale nie było takie trudne. Znalazłam wyjście.
- Słuchaj, Paul - zaczęłam niepewnie. - Źle się czuję. Źle też wyglądam. Chyba powinieneś zawieźć mnie do swojego domu. Moja rodzina ma i tak za dużo zmartwień przeze mnie. Oszczędźmy im przynajmniej tego.
No i jeszcze twój dom jest znacznie bliżej. Tam się schronię.
Spojrzał na mnie, ale tak prawdziwie, jak jeszcze nie patrzył od kiedy usiadłam obok niego. Ściągnął brwi. W oczach zabłysły mu iskierki.
- Nie powinienem - przebiegło mu przez myśl.
Uśmiechnęłam się najsłodziej jak potrafiłam, uprzednio upewniając się, ze kły są ukryte. Nie chciałam aby poznawał prawdę. Przynajmniej nie wtedy.
Przekręcił oczami i ciężko westchnął, dając mi do zrozumienia, że jestem upierdliwa i męcząca.
- Jestem dla ciebie za dobry - powiedział. - Kiedyś mi za to zapłacisz.
Wcale nie zabrzmiało to złowrogo i dwuznacznie.

Księga gości
 
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
O mnie
JeZuSkA
24
,
oswiecim
Słówko o mnie
sport, muza, szybka jazda autem i wiele roznych rzeczy
Zobacz mój profil
Zobacz serwisy INTERIA.PL